• Wpisów:147
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:34
  • Licznik odwiedzin:5 663 / 1677 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Siemka bitches! <33 Dawno nie wchodziłam ^^ zapraszam na 20 rozdział kicie http://keriszmeri.blogspot.com/ ;*
  • awatar Wirtualny Świat - Twoje drugie życie: Wirtualny Świat - Twoje drugie życie: *Zapraszam wszystkich do świetnej zabawy w Wirtualny Świat* http://www.republikaws.pl/index.php?fileClick=28&ref=Yoana Ideą Wirtualny-Świat.com jest stworzenie środowiska przypominającego rzeczywisty świat. Chcielibyśmy dać możliwość użytkownikowi sprawdzenia się w wirtualnych warunkach, a później przeniesienia nabytych umiejętności do świata realnego. V-państwo obejmuje swym zakresem wiele dziedzin życia (m.in. ekonomię, biznes, militaria, zarządzanie firmą, rodzinę, przyjaciół). V-państwo jest stale rozbudowywana i nowe funkcjonalności mają przybliżać środowisko v-państwa do świata realnego. *W grze jesteś kobietą lub mężczyzną* (możesz bawić się w dowolne ubieranie i projektowanie ciuszków dla swoich manekinów) *Zabawę możesz zacząć jako dorosły lub dziecko* *Możesz chodzić do szkoły, pracować, grać na giełdzie, pracować w sądzie, mieć swoje firmy a także wyjść za mąż/ożenić się i mieć dzieci* *i możesz pisać blogi...*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
http://keriszmeri.blogspot.com/ Elo elo 320 ludziska! 18 rozdział! Wbijamy, czytamy i płaczemy! ;C ♥
 

 
Hejoo ;3 12 rozdział już jest ;pp 13 jutro! ;** http://keriszmeri.blogspot.com/
 

 
Jest już 9 rozdział! http://keriszmeri.blogspot.com/
  • awatar Gość: Ej napisz dzisiaj jeszcze 12 plooooooose ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cóż marcheweczki, nie wchodziłam już bardzo długo i niestety muszę was poinformować, iż nie będę dalej prowadzić tego bloga. Źle mi się tu pisze opowiadanie. gdyby jednak ktoś lubił moje wypociny, zapraszam tutaj ---->http://keriszmeri.blogspot.com/ wczoraj założyłam nowego bloga na bloggerze są już bohaterowie i prolog, 1 rozdział dodam, kiedy ktoś skomentuje Opowiadanie jest o Niall'u z 1D! Zapraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Oczami Belli*

Wzrok Justina cholernie mnie krępował. On kompletnie zignorował film i wypalał mi dziurę w twarzy. A może to tylko moja wyobraźnia? Zerknęłam dyskretnie w jego stronę. Kur.wa. Nie zdawało mi się. On naprawdę na mnie patrzy. Ten głupawy horror właśnie się kończył. I chwała za to Bogu. Obleśny film i tyle. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Uniosłam niezdarnie biodra do góry i wygrzebałam telefon z tylnej kieszeni.
-Tak? - W słuchawce usłyszałam ochrypły głos mojego menadżera, a raczej menadżera LM. Mężczyzna poinformował mnie o dzisiejszym występie, który będzie miał miejsce za trzy godziny. -Co? -Krzyknęłam i szerzej otworzyłam oczy.
-Och, nie bulwersuj się już tak, Bells. Zaśpiewacie "Turn your face" do tego 3 twoje niepublikowane teksty; "Change your life" , "Wings" i "Always be together". Znasz je na pamięć, w końcu sama to pisałaś. -Powiedział nienaturalnie spokojnie i wolno, jak do dziecka. Ugh, co on sobie wyobraża?
-Ja może i znam, ale dziewczyny nie! Poza tym, to są tylko teksty, nie ma melodii! Człowieku, do reszty cię posrało?! -Zaczęłam na niego wrzeszczeć, ale on uciszył mnie i kazał stawić się, wraz z dziewczynami za 10 minut w studiu. Po chwili się rozłączył.
-Grr, co za kretyn. Sorki chłopcy, ale musimy już lecieć. Josh właśnie mi oznajmił, że za trzy godziny mamy występ. Oraz, że w tym czasie, musimy nauczyć się trzech piosenek. -Powiedziałam z irytacją w głosie, wstając. Przygryzłam wnętrze policzka, mocno zdenerwowana. To będzie cud, jeżeli damy rade opanować choć jedną piosenkę w tak krótkim czasie, a co dopiero 3? We cztery ruszyłyśmy do wyjścia, a chłopcy zaraz za nami. Pożegnaliśmy się i zaczęłyśmy wychodzić. Poczułam lekki uścisk na prawym nadgarstku. Odwróciłam się i ujrzałam uśmiechniętego Justina.
-Powodzenia, słonko. Jestem pewien, że dacie sobie radę. Przyjdę was obejrzeć, tylko napisz mi potem sms'a gdzie będziecie występować, ok? -Pokiwałam głową i dałam mu całusa w policzek na pożegnanie. Szybko pobiegłam do dziewczyn, które siedziały już w samochodzie i odjechałyśmy z piskiem opon.

*Oczami Justina*

-No, stary, nieźle wpadłeś. -Krzyknął nagle Ryan. Aż podskoczyłem ze strachu.
-Co? Co ty piep.rzysz? -Zapytałem zdezorientowany.
-Przecież widzę jak na nią patrzysz. Muszę przyznać, niezła z niej laska. Szkoda, że musisz się męczyć. Ja na twoim miejscu powiedziałbym jej co czuję. Jesteś milion razy lepszy od tego d*pka, Willa. -Chłopak wygłosił swój monolog, po czym poklepał mnie po plecach.
-Spadaj. -Fuknąłem i ruszyłem z powrotem do jego domu.

*Oczami Belli*

Minęło już 2 godziny i 45 minut. Nie wiem jakim cudem, ale wszystkie znałyśmy teksty piosenek i ich melodię. Od kilku minut siedziałam na krześle przed lustrem, gdzie stylistka zajmowała się moim wyglądem. Poprosiłam ją, aby dołożyła wszelkich starań, by mojej malinki nie było widać. Kobieta, pełna zrozumienia spełniła moją prośbę. Ubrana byłam w http://allmode.pl/image/cache/data/produkty/SUKIENKI/DSC02593-1100x1600.JPG a do tego wysokie, czarne szpilki. Podczas tworzenia mojej fryzury, wzięłam telefon i napisałam sms'a do Jussa, jak mnie o to prosił. Dostałam szybką odpowiedź o treści 'ok '. Kilkanaście minut później stanęłyśmy na scenie. W tłumie ujrzałam Justina. Posłałam mu uśmiech i zaczęłam śpiewać. Nie było to długie. Wspólne miałyśmy tylko 4 piosenki, ale przedłużyłyśmy koncert poprzez covery. Śpiewałyśmy moje piosenki, Justina, One Direction, Seleny Gomez... Kiedy wszystko się skończyło udałam się do domu. Nie miałam okazji pogadać z Justinem. Po przekroczeniu progu mieszkania zostałam przywitana przez mamę. Yyy, dziwne. Miała zatroskaną minę. Yyy jeszcze bardziej dziwne. Posadziła mnie na łóżku, objęła ramieniem i powiedziała:
-Przykro mi, skarbie, ale musisz to zobaczyć. -Moim oczom ukazał się obraz, na którym widniał William z jakąś blondynką w klubie. Całowali się... Całowali się... Nie mogłam w to uwierzyć. Poczułam łzy na policzkach. Usłyszałam głos jakiejś prezenterki: "Czyżby to był koniec związku Williama Cooka i Isabelli Jones? Po tym zdjęciu możemy otwarcie dochodzić do takich wniosków..." Momentalnie wstałam i pobiegłam do pokoju. Olałam mojego ojca wchodzącego do domu z jakimiś ludźmi. W d***e ich mam. Kur.wa, jak on mógł to zrobić. Ja pier.dolę. Nie wierzę, sądziłam, że mnie kocha. Trzasnęłam drzwiami i się na nich osunęłam. Usłyszałam pukanie w okno. Podniosłam się i chwiejnym krokiem podeszłam do źródła hałasu. Odsłoniłam zasłony i moim zapłakanym oczom ukazał się...

Wybaczcie mi nieobecność. Brak weny... Naprawdę mi przykro
 

 
*Oczami Belli*

-Tylko nie horror, błagam! -Skomlała Jade. Rozumiem ją, sama nienawidzę takich filmów. Sęk w tym, że ona ma lepiej. Cały czas będzie się mogła wtulać w swojego chłopaka. A ja? Ja będę się musiała zadowolić poduszką, w której schowam twarz. No cóż, życie jest brutalne jak to mówią. Aby ominąć początek filmu, zaoferowałam się, że pójdę po przekąski. Kiedy wróciłam, jedyne wolne miejsce znajdowało się kolo Justina. Usiadłam koło chłopaka i przytuliłam się do poduszki, którą zabrałam Ryan'owi. Początek tego nędznego horroru nie był wcale straszny. Gapiłam się w ekran, co chwile pakując popcorn do ust. W końcu jednak przerażające momenty nadeszły. Zakrztusiłam się, kiedy jakiś psychopata odciął nogę psu, a potem wepchnął ją do buzi swojej ofiary. Zrobiło mi się niedobrze na ten widok. Odstawiłam jedzenie i mocniej wtuliłam się w fioletowego jaśka. Moje przerażenie zauważył Justin. Przekręcił głowę w moją stronę i zapytał tak cicho, że tylko ja mogłam go usłyszeć.
-Boisz się? -Pokiwałam lekko głową, patrząc mu w oczy. Chłopak posłał mi uśmiech, po czym chwycił moją dłoń i ją ucałował. Następnie mnie objął i przyciągnął bliżej do siebie. Niepewnie oparłam głowę o jego ramię.

*Oczami Willa*

Był już wieczór, wyszedłem więc z kumplami do klubu, żeby się zabawić. Mnóstwo napalonych panienek kręciło się wokół mnie. Nie przeczę, podobało mi się. Jedna ładniejsza od drugiej. Zatańczyłem z kilkoma, napiłem się. I tak jakoś wyszło, że godzinę później wylądowałem z jakąś blondynką w łóżku... Wiem, głupio wyszło, jestem przecież z Bells... Ale ona nie musi się dowiedzieć, poza tym, to nie moja wina, że jesteśmy ze sobą tyle czasu, a ona do łóżka nie chce iść. Bez przesady, też mam swoje potrzeby. To tylko jedna, nic nieznacząca noc.

*Oczami Justina*

Siedzieliśmy wtuleni w siebie na kanapie. Nie zwracałem uwagi na film, nie miałem zielonego pojęcia, co się w nim dzieje. Moje oczy skierowane były w stronę dziewczyny. Mojej dziewczyny. Korekta, mojej przyjaciółki. Za bardzo pozwoliłem działać mojej wyobraźni. Muszę przyznać,że marzę o tym, aby połączyło mnie z nią coś więcej. Pokochałem ją od razu. Od samego początku naszej znajomości zaczęła na mnie działać. A teraz? Jest dla mnie wszystkim. Nigdy się o tym nie dowie. No bo i po co? Przecież kocha swojego chłopaka...

OH MY BIEBER!! Aż osiem dni mnie nie było... WOW. Bardzo przepraszam, tak jakoś nie miałam weny... Wiem, że część jest c***a, ale chciałam coś wreszcie dodać
  • awatar Gość: NIE BOJAJ SIĘ ZIEMNIAKA
  • awatar Gość: piękne <3 a tak wgl to możesz stworzyć 1 posta ze śmiesznymi nazwami i żarcikami ? bardzo mi na tym zależy ;c lubię odwiedzać twojego bloga :)te dowc**y i anegdoty rozluźniły by trochę atmosfere w mojej duszy :* PS świetny blog <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Oczami Belli*

-Eee... Cześć, Justin. -Wykrztusiłam po chwili ciszy. Przygryzłam wnętrze policzka. Byłam cholernie zestresowana. Wstydziłam się mojego wczorajszego zachowania. Pewnie miał mnie za idiotkę. -Słuchaj, chciałam cię przeprosić. Zachowałam się jak totalna kretynka. Nie wiem, co sobie wtedy myślałam. Najpewniej nic. Wiem, to było głupie. Rzuciłam się na ciebie jak jakieś zwierzę. Boże, Justin, naprawdę przepraszam. -Mówiłam, czerwieniąc się jak burak. Czułam się okropnie. Zdradziłam Willa...
-Hey, hey, hey. Jeżeli ktoś ma tu przepraszać, to ja, Byłaś pijana, nie wiedziałaś, co robisz. To ja zachowałem się jak sku.rwiel i wykorzystałem sytuację. -Mówił skruszony. -Naprawdę mi głupio. Cudem się opanowałem. Chociaż w sumie to nie do końca. Masz po mnie małą pamiątkę. -Chłopak zaśmiał się nerwowo, a ja położyłam palce na czerwonym śladzie na szyi.
-Nie Juss, to nie twoja wina. -Chciałam kontynuować, jednak mi przerwano. Od nowa zaczął mi tłumaczyć, że nie powinnam się zadręczać oraz, że to wszystko przez niego. Nie przyjął słowa sprzeciwu. Gdyby tylko wiedział, że jedna część mnie nadal tego chce... Druga natomiast ma ogromne wyrzuty sumienia. Wiem, że nie powinnam tego robić. Mam chłopaka, którego właśnie zdradziłam. Jezu, czy to wszystko musi być takie skomplikowane? Dlaczego tak bardzo ciągnie mnie do Justina? Przecież jestem z Willem, kocham go. Chyba... Ale czy to, co robiłam z moim przyjacielem i co ważniejsze, czy uczucia, jakie mi wtedy towarzyszyły, nie podważają mojej miłości? Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Odgoniłam od siebie natrętne myśli i zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam czarne leginsy, http://idolo.pl/i/galeria/131/29/s2_103555.jpg oraz http://i.pinger.pl/pgr365/7a74f3c1000ec5dc50b46ae2/mietowe-vansy.jpg. Nałożyłam makijaż i wyszłam, wcześniej upewniając się, że malinka na mojej szyi jest skuteczne zakryta, przez materiał bluzy. Na podjeździe czekał już samochód z dziewczynami w środku.
-Cześć, laski! -Krzyknęłam zajmując miejsce.

*Oczami Justina*
-As long as you love me, we could be starving,
We could be homeless, we could be broke
As long as you love me i’ll be your platinum, i’ll be your silver, i’ll be your gold... -Śpiewałem przed widownią liczącą około 500 osób. Był to mini koncert dla mieszkańców Londynu. Przed oczyma cały czas miałem sceny z ostatniej nocy. Tak bardzo ją kocham... Tak bardzo chciałem to zrobić... Ale nie mogłem. Po zakończonej piosence podziękowałem publiczności i zszedłem ze sceny. Chwilę potem znalazłem się w samochodzie prowadzonym przez Ryana. Na tylnych siedzeniach było jeszcze dwóch kumpli. W takim składzie ruszyliśmy do parku wodnego. Na miejscu przebraliśmy się w kąpielówki i weszliśmy do wody.

*Oczami Willa*

-William, musisz się skupić! Twój bohater cierpi! Przed chwilą jego dziewczyna umarła, a ty ciągle się szczerzysz! -Wrzeszczał na mnie reżyser. Co ja poradzę, że jestem szczęśliwy? Z Bellą nareszcie wszystko się unormowało, nie robiła fochów nawet po tym, jak jej napisałem, że nie przyjdę na urodziny jej ojca. Do tego moja kariera nabierała tempa. Na jutro, razem z Bells zostałem zaproszony do programu telewizyjnego. To będzie mój pierwszy wywiad!.
-Przepraszam. To się nie powtórzy. Już, wczuję się w rolę i się postaram. -Zapewniłem mężczyznę i po raz kolejny zaczęliśmy grać. Tym razem wyszło naprawdę świetnie. Wyobraziłem sobie, że ta dziewczyna to moja Bella. Momentalnie poczułem ukłucie w sercu. Zagrałem najlepiej jak umiałem, a reżyser mnie pochwalił. Mieliśmy dziesięciominutową przerwę na lunch. Podczas obiadu, wyjąłem telefon i wybrałem numer mojej dziewczyny.
-Halo? -Usłyszałem jej melodyjny głos.
-Cześć, skarbie. Masz dzisiaj czas? Pomyślałem, że moglibyśmy gdzieś razem wyskoczyć. -Zaproponowałem, po czym usłyszałem ciche westchnięcie.
-Wybacz, ale dziś nie mogę. Zaraz mam wywiad z dziewczynami, a potem... -Zawahała się na moment. -A potem idziemy do Ryana. -Powiedziała.
-Będzie tam Bieber? -Na samą myśl o nim podnosi mi się ciśnienie.
-Tak, Will. To mój przyjaciel, zrozum, że bez względu na wszystko będę się z nim widywać. -Powiedziała wyraźnie zirytowana moim pytaniem.
-Dobra, masz rację. Musze już kończyć, pa. Kocham cię.
-Cześć. -Powiedziała i przerwała połączenie.

*Oczami Belli*

-Witam wszystkich bardzo serdecznie! W dzisiejszym programie będziemy gościć cztery niesamowite dziewczyny! Perrie Edwards, Jade Thirlwall, Leigh Anne Pinnock oraz Bellę Jones! -Na dźwięk mojego nazwiska, w studiu rozbrzmiał ogromny pisk. Co się dziwić? Z naszej czwórki jak na razie tylko ja jestem sławna. Dziewczyny dopiero zaczynają. Wystąpiły w kilku moich teledyskach i z dumą stwierdzam, że mają ogromny talent oraz potencjał. Przywitałyśmy się z wszystkimi i zajęłyśmy miejsca.
-Drogie panie. -Zaczęła prezenterka, Ellen. -Cztery dni temu ogłosiłyście na swoich twitterach, iż dzisiejszego dnia ogłosicie coś, co zmieni życie każdego belivera. -Przytaknęłyśmy kobiecie, pozwalając kontynuować. -Bello, dla ciebie występ na żywo to nic nowego, prawda? -Pokiwałam głową. -Natomiast wy, dziewczyny, to wasz pierwszy wywiad, tak?
-Dokładnie. To jest coś niesamowitego, być tutaj, z Bells. -Zaczęła Pezz. Ellen posłała jej uśmiech.
-Wracając do tematu niespodzianki, oświećcie nas. Wszyscy umierają z ciekawości. -Zachęciła nas kobieta, o krótko ściętych, blond włosach.
-Cóż. -Zaczęłam odwracając głowę w stronę publiczności. -Część z was na pewno nie zaakceptuje mojej decyzji, jednak sądzę, że ktoś zaaprobuję nową sytuację.
-Dziewczyno, nie przeciągaj tak. Powiedz wreszcie. -Pośpieszyła mnie Jade, nerwowo się śmiejąc. Widownia jej zawtórowała, a po chwili wszyscy zaczęli krzyczeć moje imię.
-Ech... A więc tak, moja solowa kariera dobiegła końca. -Powiedziałam szybko, na jednym wydechu.
-Co? Planujesz zejść ze sceny? -Zapytała zszokowana blondynka, na co fani wydali z siebie okrzyk niezadowolenia. Zaczęli buczeć, a nawet płakać.
-Hey, hey, hey! Nie o to mi chodziło! -Wrzeszczałam, próbując przebić się przez ten cały gwar. Wszystko ucichło, pozwolili mi dokończyć. -Ja, Perrie, Jade i Leigh stworzyłyśmy zespół. -Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Tym razem z ust widzów wyrwał się okrzyk radości.
-Tak, to prawda. Na ten pomysł wpadły Bella i Pezz. -Wtrąciła Leigh Anne.
-OH MY GOD! Tego na pewno nikt się nie spodziewał! -Reszta spotkania minęła w dobrej atmosferze. Ogłosiłyśmy nazwę zespołu i po godzinie siedziałyśmy w aucie Leigh Anne, podążając do domu Ryana.
-Eyy, Leigh, wstąpimy jeszcze do mnie? -Zapytałam z nadzieją w głosie.
-Po co? -Zapytała.
-Jest mi cholernie gorąco. Duszę się. -Posłałam jej uśmiech.
-Okay. -Po kilku minutach byłyśmy pod moim domem.
-Zaraz wracam. -Pędem ruszyłam do drzwi. Jak szalona wpadłam do pokoju i zaczęłam grzebać w szafie. Kur.wa, czy naprawdę aż tak śpieszyło mi się do Justina? Co się ze mną dzieje? Wybrałam http://i.pinger.pl/pgr446/dc5d800a00153579501ff88f/nmgbhg.jpg, http://2.bp.blogspot.com/-uvZApJyzD5E/UR5Qwb93x4I/AAAAAAAAADk/LSdvy5b73gE/s1600/szortyy.jpg oraz http://img2.sprzedajemy.pl/540x405_letnie-buty-na-koturnie-15469667.jpg. Jestem dość niska, więc bardzo lubię obcasy. W takim stroju powróciłam do samochodu. W oka mgnieniu dotarłyśmy na miejsce.
-Oo, patrzcie kto wreszcie przybył! -Krzyknął Ryan. Podszedł w naszą stronę i ucałował usta Jade. Dla niepoinformowanych - są parą. Do mnie natomiast podszedł Juss. Podniosłam głowę w górę i chwyciłam jego twarz w dłonie. Zbliżyłam się do chłopaka i pocałowałam jego policzek. Miałam ochotę na te boskie usta, ale nie. Nie mogę.
  • awatar Gość: fajne <3 Keri Szmeri
  • awatar Gość: omg jak sweet <3
  • awatar Gość: https://clairesand1d.com/?ref=990a4d7c416c5f977e8048d4060256b4
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Oczami Belli*

Wcześnie rano do mojego pokoju wpadła mama i zaczęła mnie budzić. Tak, MAMA. Gdy ją zobaczyłam, myślałam, że mam halucynacje. Od kiedy ja istnieję w jej świecie? Any way. Zaciągnęła mnie na dół i przedstawiła plan dnia. W dużym skrócie: cały Boży dzień miałam się pindrzyć na te nieszczęsne urodziny. Jakaś kosmetyczka, nie kosmetyczka, fryzjerka, stylistka i Bóg jeden wie co jeszcze. Zirytowana powróciłam na górę i powędrowałam do łazienki wziąć kąpiel. Kiedy wróciłam do pokoju, usłyszałam dźwięk telefonu. Przeczytałam sms'a od Willa, w którym informował mnie, iż nie może przyjść na "imprezę". Dżizas. Proszę, niech chociaż Justin mnie nie wystawi - myślałam patrząc w sufit. Przerwała mi Angela, wołająca mnie na dół. Po kilku godzinach strojenia się, byłam zrobiona na "bóstwo". Nawet mojej mamie się podobało, a to dziwne. W sumie, nie wyglądałam najgorzej. Założyłam http://www.stylomierz.pl/style/sukienka-na-randke-na-wieczor-sukienki-104284, a do tego te buty: http://2.bp.blogspot.com/-ndY-eypjlus/TqD56stQYJI/AAAAAAAAAiQ/Jv5XFYn-mz0/s1600/8.jpg. W końcu wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do tej restauracji. Było już mnóstwo ludzi. Goście, dziennikarze, nawet fani. W tłumie ujrzałam mojego przyjaciela okrążonego przez Beliebers. Wyglądał cudownie. Powiedziałabym, że seksownie, ale takie uwagi zachowam dla siebie.

*Oczami Justina*

Kiedy zakończyłem pozować do zdjęć, podszedłem do Belli i pocałowałem ją w policzek. Weszliśmy do budynku i wtopiliśmy się w tłum. Nie było to trudne. Pośród 300 osób, nawet my jesteśmy przeciętni. Przez pierwszą godzinę, tak około, kręciło się mnóstwo pismaków. Potem jednak zostali wyproszeni, aby wreszcie można było zachowywać się naturalnie. Usiedliśmy przy stoliku, a po chwili zostały przyniesione nam trunki. Piliśmy i rozmawialiśmy, wyglądała tak pięknie... Sukienka idealnie ją opinała i uwydatniała wszystkie atuty... Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Bawiliśmy się wspólnie cały wieczór. Przy trochę szybszej muzyce szaleliśmy jak debile, a przy wolnej kołysaliśmy się lekko wtuleni w siebie. Około północy Bells była już mocno wstawiona. Ja prawie w ogóle, w końcu prowadziłem samochód. W pewnym momencie poprosiła mnie, abym zaprowadził ją do łazienki, bo się źle czuje. Chwyciłem jej rękę i ruszyłem w stronę toalet. Kiedy weszliśmy do środka, dziewczyna oparła się o zlew i przyciągnęła mnie do siebie, wpijając w usta. To było coś niesamowitego. Bez namysłu objąłem ją i zacząłem pogłębiać pocałunek. Nasze zmysły szalały. W mgnieniu oka pozbawiła mnie marynarki i białej koszulki. Ja natomiast zająłem się jej szyją, wskutek czego na skórze dziewczyny pojawił się ogromny, czerwony ślad, zwany malinką. Chwyciłem za suwak jej sukienki. Kiedy już miałem go rozsunąć, coś we mnie drgnęło. Nie mogłem tego zrobić. To moja przyjaciółka. Oczywiście, chciałem tego najmocniej na świecie, ale dobrze wiedziałem, że gdyby była trzeźwa, podobna sytuacja nie miałaby miejsca. Delikatnie odsunąłem jej twarz od siebie i złączyłem nasze czoła patrząc jej w oczy.
-Nie możemy. -Powiedziałem głaszcząc jej policzek.
-Dlaczego? -Zapytała wyraźnie zbita z tropu.
-Jesteś pijana. Tak naprawdę tego nie chcesz.
-Skąd możesz wiedzieć czego chcę? Może zawsze o tym marzyłam, a dopiero teraz, w tym stanie mam odwagę to zrobić? -Wypaliła wplatając palce w moje włosy.
-Nie. Nie dzisiaj. Poczekajmy, aż wytrzeźwiejesz. Założę się, że zmienisz gadkę. -Założyłem ubrania, po czym złapałem ją za dłoń. -Chodź, odwiozę cię. Musisz się przespać. -Do jej domu jechaliśmy w ciszy. Siedziała obok mnie z zarzuconą na ramiona marynarką, której jakiś czas temu brutalnie mnie pozbawiła i wpatrywała się w okno. Wziąłem od niej klucze i otworzyłem drzwi. Zaprowadziłem dziewczynę do pokoju. Bez najmniejszego skrępowania zrzuciła z siebie sukienkę, wcześniej prosząc mnie, abym rozpiął jej suwak. O, ironio! Stała przede mną w samej bieliźnie i wpatrywała się w moje oczy. Kiedy się położyła, podszedłem do niej i pocałowałem w czoło. Kiedy chciałem już wychodzić, zatrzymała mnie i powiedziała jedno, krótkie słowo: "Przepraszam.", po czym lekko ucałowała moje usta. Nie w ten agresywny sposób, co w toalecie. Powtórzyła nasz pierwszy pocałunek. Uśmiechnąłem się do niej i wyszedłem.

*Następnego dnia*

*Oczami Belli*

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Myślałam, że coś mi w niej eksploduje. Cudem wstałam i poczłapałam do łazienki. Musiałam , w końcu dzisiaj będziemy nagrywać singiel. Kiedy spojrzałam na moje odbicie w lustrze, przestraszyłam się. Wyglądałam jak potwór. Podkrążone oczy, resztki makijażu, potargane włosy. Boże. Szybko wskoczyłam pod prysznic, aby doprowadzić się do porządku. Po kilkunastu minutach stałam z powrotem przed lustrem. Było o wiele lepiej. Moją uwagę przykuł czerwony ślad na mojej szyi. Matko, what is that? Po krótkim zastanowieniu przed moimi oczami ukazały się sceny z wczorajszego wieczoru. Jezus Maria i wszyscy Święci! Co ja najlepszego uczyniłam?! Pod wpływem alkoholu prawie straciłam dziewictwo z najlepszym przyjacielem. Chciałam tego. Kur.wa, nadal chcę. Nie wierzę w samą siebie. Sprintem dotarłam do pokoju i złapałam za telefon. Po kilku sygnałach odezwał się znajomy głos.
-Co jest, słonko? -Nogi same się pode mną ugięły. Dlaczego on tak na mnie działał? Ja się pytam, dlaczego? Przecież ja nie mogę się w nim zakochać. To mój przyjaciel, a ja mam chłopaka... Chłopaka, który nigdy nie obudził we mnie podobnych emocji, co Justin...
  • awatar Gość: piękne :) podoba mi się twój blog , jest naprawdę interesujący oraz inteligenty ;D PISZESZ RZECZY ADEKWATNE DO MOICH UPODOBAŃ ;) ps ŻÓŁĆ
  • awatar Gość: i kazał dziewczynie skupić się na pocieraniu
  • awatar Gość: omg omg dawaj dalej!! nie wytrzymam noo!!! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Oczami Belli*

Rankiem obudził mnie telefon od Josha. Powiedział, że rozmawiał z kilkoma osobami oraz, że nasz pierwszy singiel jest już prawie gotowy. Ogromnie się ucieszyłam. Skoro za cztery dni ogłaszamy "narodziny" Little Mix, to musimy mieć jakąś piosenkę. Gadałam z nim z 20 minut. Po zakończonej rozmowie powlokłam się do kuchni, aby coś zjeść. Nie wiem czemu, ale byłam cholernie głodna. W pomieszczeniu przywitał mnie ciepły głos pani Angeli, naszej gosposi. Od dziecka ją uwielbiałam, zawsze była dla mnie jak matka. Przywitałam ją buziakiem w policzek. Zasiadłam przy stole i zaczęłam pochłaniać jedzenie, które dla mnie przygotowała.
-A gdzie rodzice?
-Wyszli. Twoja mama pojechała do restauracji Le Gavroche, aby dopilnować, że jutro wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. A pan Oliver pojechał do pracy. -Odpowiedziała miło kobieta. Spojrzałam na nią, w niezrozumieniu.
-Ale sprawdzić, czy co jest dopięte na ten guzik?
-Zapomniałaś, kochanie? Jutro są urodziny twojego ojca. Pani Barbra robi dla niego przyjęcie. -Odpowiedziała zajmując miejsce na przeciwko mnie. Pokiwałam głową. Ech, no to jutrzejszy dzień będzie do dupy jednym słowem. Westchnęłam zirytowana. Po zakończeniu śniadania, pobiegłam do łazienki, aby się odświeżyć. Ubrałam się w to --> http://i.pinger.pl/pgr306/cdaf1004000dd08a511f4e40/1047318-8-1345577545020.jpg i wyszłam przed dom. Moja willa była oddalona od ulicy. Pełna prywatność. Posesja była na tyle duża, że droga do bramy zajmowała z 5 minut. Stanęłam sfrustrowana, zdając sobie sprawę z braku transportu. Dziewczynom tyłków zawracać nie będę. Justin... On odpada, gdyż właśnie do niego się wybieram i chcę mu zrobić niespodziankę. Will tak samo, za chiny by mnie do niego nie zawiózł. Ech, no cóż, pozostaje tylko jedna opcja. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer mojego osobistego ochroniarza. Zgodził się bez słowa sprzeciwu. Po 15 minutach byłam już pod domem, a raczej willą, Biebera. Pożegnałam się z mężczyzną i wyszłam. Poprosiłam, aby był tu wpół do 14. Stanęłam przed drzwiami i wcisnęłam dzwonek. Po chwili zostały otwarte.
-Słonko! -Krzyknął uradowany Juju, po czym wziął mnie w swoje ramiona. Odwzajemniłam uścisk, po czym wspięłam się na palcach i musnęłam jego policzek. Chłopak zaprosił mnie do środka, gdzie ujrzałam Pattie, Jazzy oraz panią Stellę. Grzecznie przywitałam się z kobietami, a mała dziewczynka rzuciła mi się w ramiona, krzycząc moje imię. Wzięłam ją na ręce i mocno wyściskałam. Ta mała jest cudowna. Po prostu ją kocham.

*Oczami Justina*

-To my pójdziemy do mnie. -Oznajmiłem i ruszyliśmy do mojego pokoju. Idąc, obejmowałem ją w pasie. Jej zapach wręcz powalał. Wiem, że nie powinienem o niej myśleć w ten sposób, bo to moja przyjaciółka, ale co poradzę. Nie moja wina, że ona tak na mnie działa.
-A więc? Co robimy? -Zapytała, rzucając się na moje łóżko. Wzruszyłem ramionami, zajmując miejsce tuż obok niej. Podniosła się na łokciu i zaczęła bawić się moimi włosami. -Cóż, nie wiem, czy pamiętasz, ale mówiłeś, że uprałeś mi już bluzkę.
-Ja jej nie prałem, zrobiła to pani Stella. -Mówiłem śmiejąc się.
-Eyy, to niesprawiedliwe! Ty powinieneś ją uprać! -Zaczęła udawać zbulwersowaną i błyskawicznie stanęła na nogach, opierając się o jedną z szafek. Wstałem podążając za nią. Stanąłem na przeciwko dziewczyny.
-Oj no, grunt, że jest czysta. -Powiedziałem, chwytając jej podbródek. Spojrzała mi w oczy wyraźnie ciekawa tego, co zamierzałem uczynić. Bez dłuższego namysłu, musnąłem jej usta. Byłą to sekunda, ale zdecydowanie najlepsza w moim dotychczasowym życiu. Dziewczyna przygryzła wargę, patrząc mi w oczy.

*Oczami Belli*

Myślałam, że zemdleję, kiedy mnie pocałował. Nogi same się pode mną ugięły. To było zaledwie muśnięcie, namiastka prawdziwego pocałunku, lecz wystarczyło, aby obudzić we mnie emocje. Patrzyłam na niego jak zaczarowana, zgryzając wargi. Mogłabym tonąć w jego oczach co najmniej 24 godziny na dobę. W końcu jednak się ogarnęłam. Potrząsnęłam głową, myśląc o Williamie. Przecież to mój chłopak i go kocham. Odsunęłam się od Jussa, siadając na skraju jego łóżka.
-Wpół do 14 przyjedzie po mnie ochroniarz. Mam spotkanie z Joshem. -Uśmiechnęłam się do niego.
-A właśnie, co to za niespodzianka, którą ogłosicie za 4 dni? -Zapytał siadając obok mnie.
-Niespodzianka. Dowiesz się za 4 dni. -Wyszczerzyłam zęby.
-Eyy, no weź powiedz! -Powiedział obejmując mnie ramieniem.
-No dobra. -Odparłam opierając głowę o jego ramię.

*Oczami Willa*

Właśnie siedziałem z kumplami w jakimś barze. Piliśmy piwo i gadaliśmy.
-Ey, Will. Oglądałem wczoraj wywiad tego pedała, co się podwala do twojej panny. Ja bym typa rozpie.rdolił, jakby moja chodziła w jego bluzce. -Powiedział Mike, biorąc bucha z dopiero co odpalonego kiepa. Cały się napiąłem na wzmiankę o nim.
-Myślisz, że ja nie chcę chu.jowi wpier.dolić? Po prostu nie mogę ryzykować, że będzie to gdzieś w telewizji. Dopiero zaczynam karierę, więc nie mogę odwalać takich cyrków. A poza tym, to Bella by mnie chyba zabiła. Nie wiem czemu ona go ciągle broni. -Powiedziałem biorąc łyk piwa.
-Nie wiem, co ona widzi w tym p***le, ale to w końcu jej przyjaciel. Nie wybijesz jej go z głowy. Ja próbowałem. I co z tego mam? Gówno. Amy mnie rzuciła. Więc radzę ci odpuścić. -Poradził mi Bill.
-Eyy, ja już lecę. Za godzinę mam spotkanie z menadżerem, a muszę się jeszcze ogarnąć. Nara. -Pożegnałem się z chłopakami i ruszyłem do wyjścia.

*Oczami Belli*

-In my memory, all the small things
Like a daggers in my mind
In my memory, while my head bleeds
The words I'll never find
That I always meant to say to you I can’t. -Śpiewałam, dokładnie zagłębiając się w słowa. Piosenka mnie urzekła. "Turn your face" - tak, to zdecydowanie będzie hit.
-I co sądzicie dziewczyny? -Zapytał ożywiony Josh. Wszystkie wydałyśmy z siebie okrzyk uznania. Zaśpiewałyśmy piosenkę kilka razy, uzgadniając która co śpiewa. Po sześciu godzinach ciężkiej pracy nareszcie byłam wolna. Przed budynkiem czekał już na mnie Will. Stał oparty o maskę swojego samochodu i wpatrywał się we mnie. Mijając dziennikarzy, którzy za cholerę nie chcieli mnie przepuścić i robili zdjęcia, magicznym sposobem dotarłam do blondyna. Pocałowałam go w usta i wsiedliśmy do auta. Poczułam się podle, wiedząc, że kilka godzin temu całowałam Justina. Ale mimo wszystko nie żałowałam.
-Jutro są urodziny mojego taty. Przyjdziesz? -Zapytałam po chwili ciszy. W odpowiedzi pokiwał głową. Ku mojemu zdziwieniu, wcale nie pojechaliśmy do domu. Zabrał mnie do jakiejś restauracji. Kiedy wchodziliśmy dużo osób "rzuciło" się w naszą stronę. Podpisałam kilka autografów. Porobiłam sobie zdjęcia. Fani pytali również co to za niespodzianka, lecz byłam nieugięta. W końcu zamieszanie zniknęło, a my w spokoju usiedliśmy. Po zakończonej kolacji, Will odwiózł mnie do domu. Pożegnał mnie namiętnym pocałunkiem i odjechał. Doczłapałam się do drzwi i weszłam do domu. Przywitałam się z rodzicami i poszłam do pokoju. Przebrałam się, umyłam i położyłam na łóżku. Wyciągnęłam telefon i napisałam do Justina: "Cześć, słoneczko ^^ jutro o 18 urodziny mojego taty, w La Gavroche. Masz być, bo inaczej umrzesz xx." Po chwili dostałam odpowiedź: "Eyy, SŁONECZKO to mój tekst! W porządku, będę. Dla ciebie wszystko, słoneczko xoxo." Odłożyłam telefon i odpłynęłam do krainy snu.
  • awatar Gość: ejj bardzo mi się to podoba;) ciekawe co się zdarzy na tych urodzinach:)
  • awatar Patq ♥ !: zajebiste zapraszam do sb ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Matko Boska i Wszyscy Święci!! Jak ja ich nienawidzę!!<--- w tym o to filmiku Max (chyba to on) nazwał Hazze MĘSKĄ DZIWKĄ!!!! Ja go normalnie rozp.ierdolę!! Do tego lecą hejty na Lou, że to on prowokuje kłótnie i w ogóle. Ja uważam, że on tylko bronił Harrego i bardzo słusznie postąpił!! Zabiję tych chu.jów z the wanted!!! ;/////////

HAZZA KOCHAM CIĘ I WIEM, ŻE WYRAŻENIE MĘSKA DZIWKĄ WCALE NIE OPISUJE CIEBIE ANI TWOJEJ OSOBOWOŚCI! ♥
  • awatar Gość: koocham go po prostu kochaaaaam go i mam nadzieje ze ty o tym jeż lalalalallaalalalalalalalalalallalalala ~ majka farysek
  • awatar Gość: nom Harry po prostu lubi dziewczyny ;c xd hihihihi
  • awatar Gość: też ich nienawidzę. No bo jakim p******ym trzeba być, aby nazwać kogoś przy kamerach męską dziwką? chcieli zdobyć rozgłos, czy co? ;// + super blog ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dobraa keviny, pierdzieli mi się wszystko, tak więc jak na razie będzie się to nazywało "Friends? Yep, once." a w poniedziałek zapytam się mojej pani od angola jak powinno być xdd no bo kude jedni twierdzą, że once, inni before, one time albo jeszcze jakieś Bóg wie co
  • awatar Gość: no niestety ;) dodaj śmieszne anegdotki hihi kiki *--------------------* , <33 :D ;3..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cóż misiaki, jak widzicie, opowiadania z Jussem zostało nazwane "Friends? Yep, sometime" nie mam pojęcia, czy to jest dobrze przetłumaczone, ale w każdym razie po polsku ma być "Przyjaciele? Tak, kiedyś" ;D żyję nadzieją, iż się podoba xdd zmieniłam tło, aby pasowało do opowiadania ;dd co jeszcze? zapraszam do komentowania, to daje siłę do pisania kolejnych rozdziałów ♥ Pozdrawiam was marcheweczki ;** xx
  • awatar Gość: Misiakuu :* świetne KC twój blog blogerko joł
  • awatar fightaboutyourself *-*: też tak sądziłam, ale stwierdziłam, iż pewnie nie mam racji, a tłumacz mi tak przetłumaczył ;// pomocy! ;)
  • awatar Gość: ale to oznacza "przyjaciele ? Tak, czasami" xdd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Ta? -Zapytałam trzymając w dłoniach już chyba setną bluzkę. Pezz po raz kolejny pokręciła przecząco głową. Poirytowana rzuciłam ubranie na podłogę i znowu zanurkowałam w szafie Biebera, w poszukiwaniu odpowiedniej koszulki. Wybrałam fioletowy T - shirt z napisem "True love". Pokazałam go blondynce, na co ona wystawiła kciuki w górę z uśmiechem na ustach. Aż mi ulżyło. Chciałam dobrze wyglądać, ale zmęczyło mnie grzebanie w jego ciuchach. -A właśnie Perrie. Jutro mamy spotkanie z *Joshem* w sprawie zespołu. Jade i Leigh Anne już wiedzą? -Zapytałam wciągając za dużą koszulkę w krótkie spodenki w taki sposób, żeby wyglądała bufiasto.
-Chyba nie. Ale nic straconego. Jak zejdziemy na dół to im powiemy. Leigh mi przed chwilą napisała, że już są. -Pokiwałam głową i wróciłyśmy do ogrodu.
-Oo, nareszcie wróciłyście. -Powiedział wyraźnie rozbawiony Rayn. -Co tak długo robiłyście? -Wzruszyłyśmy ramionami.
-Nic takiego. Nie mogłam zdecydować, którą bluzkę wybrać. Aha, no i -Odwróciłam się w stronę Jussa. -Zostawiłam ci moją bluzkę, masz ją uprać i oddać. W końcu to była twoja wina, Bieber. -Oboje się zaśmialiśmy. Podeszłam do dziewczyn i przekazałam im informację o jutrzejszym spotkaniu. Dzień minął we wspaniałej atmosferze. Graliśmy w piłkę, wygłupialiśmy się, śpiewaliśmy, tańczyliśmy. W końcu jednak ludzie zaczęli się rozchodzić. Nadszedł i czas na mnie. Podeszłam do Justina i ucałowałam jego policzek. Chłopak odwzajemnił gest i mocno mnie do siebie przycisnął, mówiąc: "Pa, słoneczko". Wychodząc z posiadłości Justina, ujrzałam grupę dziennikarzy, przez których przedzierały się dziewczyny. Pędem do nich podbiegłam z nadzieją, że mnie podwiozą. Paparazzi robili miliony zdjęć, błyski fleszy oślepiały. W końcu wpakowałyśmy się do auta. Leigh wykonując skomplikowane manewry, jakimś cudem ich wyminęła i odjechałyśmy. Większość drogi przeklinałyśmy tych cholernych pismaków.
-Hey, laski! Chyba o czymś zapomniałyśmy. -Nagle wypaliła Perrie. Popatrzyłyśmy na nią pytająco. -O nazwie zespołu, ciołki. -Powiedziała, szczerząc zęby.
-Racja. Ech, do jutra coś wykombinuję, spokojnie. -Odparłam, po czym wyszłam z samochodu, żegnając się z dziewczynami. Gdy już ruszyłam w stronę domu, odwróciłam się i krzyknęłam: "Jutro o 13!'. Gdy weszłam do mieszkania, ujrzałam Willa siedzącego na kanapie w salonie. Szerzej otworzyłam oczy. Przecież jesteśmy pokłóceni. On jest jakiś bipolarny, czy co? Ku mojemu zdziwieniu, nie wszczął kolejnej kłótni, a przeprosił. Koniec końców pogodziliśmy się, a ja znalazłam się w jego objęciach. Podczas tej rozmowy, chyba z 3 razy powtórzyłam "TO TYLKO PRZYJACIEL", aby wryło mu się to w pamięć. Pocałował mnie, a kiedy się od siebie oderwaliśmy, pożegnał się i wyszedł. Ucieszyłam się, że odpuścił, a co ważniejsze - przeprosił. Poszłam do kuchni, po kolacje. Wzięłam talerz z jedzeniem, przygotowanym oczywiście przez gosposię. Pobiegłam do pokoju, aby w spokoju zjeść. Jakoś nie miałam ochoty na towarzystwo rodziców. Oni na moje chyba raczej też. Kiedy weszłam nie powiedzieli ani słowa, tylko zmierzyli mnie wzrokiem. Po zakończonym posiłku poczłapałam do łazienki i wzięłam kąpiel. W różowej koszulce w misie i szortach, służących mi za pidżamę, powróciłam do pokoju. Powaliłam się na ogromne łóżko z baldachimem i odpaliłam laptopa. Zalogowałam się na twitterze. odpisałam kilku beliverom, a potem natknęłam się na post Justina, o treści: "Dzięki za zdemolowanie mojego pokoju, Bella. Bluzka już czysta, możesz się po nią zgłosić xx". Uśmiechnęłam się do ekranu i odpisałam: "Ja nic nie zdemolowałam. Kilka ubrań leżących na podłodze, wielkie mi co. Poza tym to jakaś kara musi być. Po bluzkę wpadnę jutro xoxo.". Wyłączyłam urządzenie i poszłam spać.

-Następnego dnia-

*Oczami Justina*

Kiedy się przebudziłem, od razu pobiegłem do łazienki, albowiem zaspałem. Było już grubo po 9, a o 11 miałem mieć wywiad. Wziąłem szybki prysznic i doprowadziłem się do porządku. Szybkim krokiem zszedłem na śniadanie. W kuchni ujrzałem mamę popijającą kawę i panią *Stellę* nakładającą jedzenie na talerze.
-Cześć, synku. -Przywitała mnie, a ja dałem jej buziaka w policzek. Miałem już siadać, lecz moją uwagę przyciągnął program telewizyjny. Dziennikarka opisywała wczorajsze wydarzenia z Bellą w roli głównej. Mówiła o tym, jak wychodziła razem z dziewczynami z mojego domu i to w mojej koszulce oraz o moim wczorajszym poście na TT. Na koniec podsumowała to pytaniem: "Czyżby Jella rzeczywiście istniała?". Mama spojrzała ma mnie zaskoczona.
-Nie pytaj. -Wypaliłem i zacząłem jeść. Postanowiłem, iż wyjaśnię to w wywiadzie. Po zakończonym śniadaniu, skierowałem się do samochodu i ruszyłem w stronę studia.

*Oczami Belli*

Myślałam, że mnie trafi szlag, gdy oglądałam ten program. Czy to musiało się zdarzyć, akurat po tym, jak pogodziłam się z Williamem?
-F**k. -Zaklęłam przeczesując włosy palcami. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Przejechałam palcem po ekranie, aby go odblokować. Ujrzałam dobrze mi znany numer Juju.
-Cześć, słonko. -Powiedział nieco zdenerwowany. Jednak bez względu na jego humor, zawsze tak się do mnie zwracał.
-No cześć, cześć. -Odpowiedziałam, wzdychając.
-Wiem, że sytuacja wygląda kiepsko, ale wyjaśnię wszystko w dzisiejszym wywiadzie. Przepraszam, że narobiłem ci kłopotów. -Powiedział szczerze skruszony.
-Hey, hey, hey. To NIE jest twoja wina. -Powiedziałam akcentując słowo "nie". -Będzie dobrze. -Dodałam wesoło.
-Jesteś wspaniała. Ech, muszę już kończyć, zaraz wchodzę. Pa, słonko. -I się rozłączył. Ciekawa co powie, włączyłam telewizor na odpowiedni program. Boszz, jakim cudem on może wyglądać tak seksownie? Nie dziwę się, że tyle dziewczyn za nim szaleje. Gdybym się z nim nie przyjaźniła, na 100% byłabym belieber. Hej, stop, stop. Skarciłam się w myślach. Jesteś zajęta, Justin to TYLKO PRZYJACIEL. Chłopak odpowiadał na różne pytania, aż w końcu prowadzący zszedł na temat wczorajszego dnia. Juss wytłumaczył, że chodziłam w jego koszulce, ponieważ wywaliłam na siebie lody, kiedy mnie rozśmieszył, a potem powiedziałam, że ma mi ją uprać, bo to jego wina. Chciałam oglądać dalej, ale dostałam sms'a od Jade, że już po mnie jadą. Na tą oto sukienkę: http://www.stylomierz.pl/obrazki/styles/201009/moda-na-co-dzien-sukienki-9bd184d5566659e/b_sukienka_w_kwiatuszki_70482.jpg zarzuciłam jeansową kurtę i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i przywitałam się z dziewczynami.
-Więc? Jak będzie się nazywał nasz zespół? -Zapytała wyraźnie ciekawa Pezz. Skamieniałam. Wczoraj byłam tak zszokowana przeprosinami Willa, że kompletnie o tym zapomniałam. Cholera.
-No to ten... -Zaczęłam się jąkać. -Sądzę, że mogłybyśmy się nazywać... -Przeciągałam jak tylko mogłam. -Uwaga, uwaga... -Nagle w mojej głowie pojawiły się dwa słowa. -Little Mix! -Krzyknęłam uradowana moją kreatywnością.
-Eey, podoba mi się! -Pisnęła Jade. -Idealnie nas opisuje. Każda z nas się różni. Taki mały mix. -Perrie i Leigh się z nią zgodziły, a ja jakoś nie miałam ochoty przyznawać się, że zapomniałam. Resztę drogi gadałyśmy o moim, jak to mówi cały świat "burzliwym" związku z Williamem. Może i mieli trochę racji. W końcu w ciągu półtora roku rozstaliśmy się trzy razy, ale cóż... Serce nie sługa. Kiedy wreszcie dotarłyśmy i siedziałyśmy w biurze Josha, zaczęłam przedstawiać mu nasz pomysł. Mężczyzna był wyraźnie zainteresowany. Stwierdził, że to może wypalić oraz, że w to wchodzi. Wszyscy razem wymyśliliśmy, że ogłosimy to za 4 dni, ale już dzisiaj każda z nas napisze na TT, że mamy pewną niespodziankę. Takie trzymanie w napięciu świata, może przysporzyć nam reklamy. Uszczęśliwione wyszłyśmy z biura, wcześniej ustaliwszy więcej szczegółów. Umówiliśmy się na jutro. Josh powiedział, że od razu musimy zacząć pracować nad pierwszym wspólnym singlem.

*Oczami Willa*

Myślałem, że mnie cholera weźmie, jak zobaczyłem kolejny program, sugerujący, że Jella istnieje. Miałem ochotę przywalić temu Bieberowi. Powstrzymał mnie tylko fakt, iż dzisiaj był termin castingu do filmu "Intruz", w którym chciałem zagrać. Na szczęście ten idiota w wywiadzie wszystko wyjaśnił. Nie chcę się kłócić z Bellą. Kocham ją, ale jej przyjaźń z tym pedałem doprowadza mnie do białej gorączki.

*Josh* - menadżer Belli.
*Stella* - gosposia Justina


Bożee, napisałam 2 raz to samo -,- mega irytujące, biorąc pod uwagę fakt, iż to jest bardzo długie ;// No, ale macie, łapcie, czy coś ♥ pisałam to drugi raz specjalnie dla was powodzenia w czytaniu misiaki ;*

PS w moim kolażu chłopak z jakąś puszką to Will, a obok jest razem z Bellą, jak się całują. Wyżej jest Juss, a obok też on (tak serio to nie on, ale nie o to chodzi) jak dale buziaka w policzek Belli. - Takie tłumaczenie, jakby ktoś nie zrozumiał ;**
  • awatar Gość: zgadzam sie z przedmówcą!! cudowne opowiadanie, ja chce wiecej!! ;**
  • awatar Gość: omg omg zakochałam się! to jest świetne, naprawdę! masz talent <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wierzę! Ja pier.dolee!!!!! Napisałam cały rozdział i kur.wa nie wiem jakim cudem wyłączyłam przeglądarkę!! ;CCC idę się powiesić! Wybaczcie słownictwo, ale tak bardzo się napracowałam i kur.wa nie ma!!
 

 
Coż kevinki wy moje, imagin z Hazzą dobiega końca, część 20 będzie ostatnia co miało się zdarzyć- zdarzyło się ;dd postanowiłam go zakończyć, gdyż nie działo się tam nic ciekawego. Ciągnęłam go na siłę mam natomiast nadzieję, iż podobnym zainteresowaniem będzie się cieszyć opowiadanie z Justinem i Bellą
  • awatar Gość: jesteś idealną blogerką ~będziesz śpiewać jak honey (miód) wytniemy mózg riko i zastąpimy mózgiem bąkaki
  • awatar Gość: ouu szkoda, ze sie juz konczy ;( fajne to bylo, ale opowiadanie o Justinie zajebiste!! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Boże, dziewczyno nie widzisz co on z nami robi?! -Wściekły blondyn chodził po pomieszczeniu w jedną i w drugą stronę. Żyły, widniejące na jego czole, zaczęły pulsować, a jego twarz robiła się czerwona.
-On niczego nie robi! To ty ciągle wszczynasz kłótnie. Proszę, zrozum, że to mój przyjaciel i jet częścią mojego życia, tak samo jak ty. -Mówiłam spokojnie, nie chcąc pogarszać i tak już kiepskiej sytuacji. -Jednak pomiędzy wami jet różnica. Dość spora. Ty jesteś moim chłopakiem, Juss to przyjaciel. Kocham cię, ale na Boga, błagam zrozum - jego też kocham. Był ze mną zawsze i nie zakończę tej znajomości. -Powiedziałam przygryzając wnętrze policzka w nadziei, że Will się uspokoi. Byłam jednak w błędzie.
-Pomyśl ku.rwa jak ja mam się czuć, kiedy mówisz, że go kochasz! W necie jest pełno artykułów o tym, że "Jella" istnieje i robicie mnie w ch.uja! -Wydarł się chyba z dwa razy głośniej, niż przed chwilą. Nie chcąc dać się sprowokować, zaczęłam pocierać palcami skronie. Tak dla uspokojenia, czy coś.
-Posłuchaj mnie. Owszem, mówię, że go kocham, ale jak przyjaciela, brata, część rodziny. Nigdy cię nie zdradziłam ani z nim, ani z nikim innym. A co do tych artykułów o istnieniu Jell'y to nie jest moja wina. Nie mam wpływu na to, co mówią i sądzą ludzie. -Popatrzyłam na niego sądząc, że da już spokój. Po raz kolejny się przeliczyłam. Will uderzył tylko dłonią w szafkę i zaklął. Miałam już dość. Ile można spokojnie tłumaczyć? Są chyba jakieś granice. Wywróciłam oczami głośno wzdychając. Wzięłam ze stolika full cap'a oraz przeciwsłoneczne okulary i bez słowa wyszłam z mieszkania chłopaka, trzaskając głośno drzwiami. Założyłam moje "przebranie" i ruszyłam uliczkami Londynu. Szłam i szłam. Większość ludzi mnie nie rozpoznało. Skutecznie chowałam twarz. Długie włosy tylko w tym pomagały. W końcu zatrzymałam się przy jakiejś cukierni. Zaczęłam się rozglądać. Nie wiedziałam co zrobić. Gdzie iść. Do domu mnie jakoś nie ciągnęło, nikt i tak by nawet nie zauważył, że przyszłam. Przygryzłam wargę przywołując w głowie obraz jedynej, rozumiejącej i kochającej mnie bez żadnego "ale" osoby. Justin. Tak, powinnam do niego zadzwonić. Mam dzień wolny od pracy, więc mogę spędzić z nim dużo czasu. Bez dłuższych zastanowień wyciągnęłam telefon i wyszukałam numer chłopaka. Jeden sygnał, drugi, trzeci... Nareszcie.
-Cześć, słoneczko. Co jest? -Powiedział swym melodyjnym głosem.
-Nikt mnie nie chce. -Stwierdziłam ponuro.
-Co? Jak to nikt? A miliony beliver'sów? A ja? my się już nie liczymy? -Zapytał rozbawiony moim humorem.
-Cóż, wy jesteście najważniejsi. Ale wiesz jak to jest, chciałam to po prostu usłyszeć. -Powiedziałam szczerząc się, Bóg jeden wie do kogo. -A tak na poważnie, to jestem na Great Newport St 12 przed cukiernią Patisserie Valerie. Masz czas? -Zapytałam pełna nadziei, że on mi nie odmówi.
-Pewnie, słonko. Będę za 10 minut. -Aż podskoczyłam z radości.
-Kocham cię Juss! -Krzyknęłam jak głupia. Sporo ludzi się odwróciło. Zrobiłam minę jak gdyby nigdy nic i się rozłączyłam. Weszłam do budynku i podeszłam do kasy. Przywitałam się grzecznie z pracowniczką i zmówiłam 2 opakowania dużych lodów. Cóż, trzeba się jakoś chłopakowi odwdzięczyć. Czekałam na deser, podczas gdy jakaś dziewczyna krzyknęła: "OMG Bella Jones!". Cicho westchnęłam kiwając głową. Jednak Bieber miał racje, on i moi blive'rzy mnie kochają. Pozowałam z fanami do zdjęć, podpisywałam autografy. Usłyszałam silnik samochodu. Spojrzałam przez okno i ujrzałam auto Jussa. Żegnając się z fanmi wzięłam zamówienie i wyszłam. Na zewnątrz byłam już bez mojego 'przebrania", złożyłam bowiem na gadżetach podpis i podałam beliver'om. Wskutek tego na zewnątrz paparazzi robili mi miliony zdjęć. Szybko się przez nich przedarłam , zajmując miejsce pasażera w samochodzie.
-Oo widzę, że chcesz mnie przekupić, słonko. -Powiedział wręcz wyrywając mi z rąk jeden z kubków, po czym ruszył z piskiem opon.
-Cóż, jakoś muszę ci się odwdzięczyć za ratunek. -Odpowiedziałam poprawiając grzywkę opadającą na moje czoło.
-Co racja, to racja. -Powiedział zatrzymując się na czerwonym świetle.
-To gdzie jedziemy? -Zapytałam ciekawa.
-Do mnie, jest trochę ludzi, coś jakby grill. -Tłumaczył ruszając. Ja tylko przytaknęłam. Jechaliśmy jedząc i rozmawiając. W pewnym momencie Justin tak mnie rozśmieszył, że wywaliłam na koszulkę swoje lody. Dostał za to po głowie. Po zaparkowaniu na podjeździe przed jego willą, wyszliśmy z samochodu, kierując się do ogrodu. Było tam kilka osób, tak z dziesięć? Mniej więcej. Chłopaki, dziewczyny... Pośród nich z dwie znajome twarze? Tak, dokładnie dwie. Perrie Edwards oraz Ryan Butler. Cicho westchnęłam. Jakoś przeżyję, przyczepię się do blondynki. Juss będzie miał pewnie ciekawsze zajęcia.* A co do Pezz to właściwie dobrze się złożyło, że tu jest. Planujemy stworzyć zespół, nikt jeszcze o tym nie wie. Chcemy zaangażować jeszcze dwie inne dziewczyny*.
-Ooo, Justin! Nareszcie wróciłeś! -Krzyknął jakiś, nieznany mi chłopak.
-No tak. To jest Bella. -Zaczął mnie przedstawiać, ale przerwał mu inny kolega.
-Stary, kto by jej nie znał? Międzynarodowa gwiazda? Już prędzej ciebie bym nie kojarzył. -Wszyscy się zaśmiali, ja również. -Co ci się stało? -spojrzał na moją poplamioną koszulkę. Wzruszyłam ramionami.
-Nic. Wywaliłam na siebie deser. Dobrze, że mi przypomniałeś. -Skierowałam wzrok na Justina. -Wezmę sobie jakąś twoją koszulkę. Pezz, chodź ze mną. -Wyciągnęłam rękę w stronę dziewczyny, która po chwili była już u mojego boku. We dwie ruszyłyśmy do pokoju Biebera.

* w moim opowiadaniu Little Mix dopiero powstanie, a główna bohaterka będzie częścią zespołu.*
  • awatar Gość: bozee kocham twojego bloga!! ;***
  • awatar Gość: to serio jest bardzo fajne, pisz pisz czekamy na nast. czesc :**
  • awatar Gość: ejj to jest swietne ;) bardzo mi sie podoba, czekam na kolejny rozdzial :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No to ten, na początek bohaterowie:

Bella Jones; siedemnastoletnia dziewczyna. Piosenkarka, aktorka, a czasami nawet i modelka. Jej kariera rozpoczęła się, gdy była jeszcze dzieckiem. Zaczynała poprzez reklamy dziecięcych "gadżetów". Teraz jest mega gwiazdą, równą Justinowi Bieberowi, One Direction i innym. Jej fani nazywani są BELIVER, trochę podobnie fanów Justina, jednak to nie jest ściągnięte. Oni sami tak się nazwali. Zawsze mówią "Kocham Bellę, jestem beliver". Jest w dość burzliwym związku z początkującym aktorem -Will'em. Jej najlepszy przyjaciel to właśnie Justin Bieber, który zazwyczaj jest powodem kłótni z jej chłopakiem. Bella jest Polką, mieszkała tam do 6 roku życia. Mówi biegle w 4 językach (polski, angielski, hiszpański, włoski) oraz uczy się chińskiego. Prywatnie to skromna dziewczyna. Woda sodowa nie uderzyła jej do głowy. Jest trochę szalona, ale w pozytywnym sensie. Czuje się odrzucona przez rodziców.

Justin Bieber; dziewiętnastolatek, mega mega mega przystojny. Co tu dużo mówić? Początki oraz karierę wszyscy znają. Najlepszy przyjaciel Belli, bardzo ją kocha, to jego małe słoneczko ♥ przyjaźnią się już kilka lat. Znienawidzony przez jej chłopaka. Jest zabawny, miły, opiekuńczy. Pomaga potrzebującym, jest dobrym człowiekiem.

William Cook; dziewiętnastolatek, początkujący aktor, chłopak międzynarodowej gwiazdy muzyki oraz filmu - Belli Jones. Często się kłócą. Jest cholernie zazdrosny o jej przyjaciela, który również jest gwiazdą rozpoznawalną na całym świecie. Jego zazdrość nie jest spowodowana tylko dziewczyną, chciałby być taki, jak Bieber. Jest trochę samolubny, lubi być w centrum uwagi. Imprezowicz, ale również kreatywny i zawzięty.

Opowiadanie pisane będzie w pierwszej osobie, tak jakbym to ja była bohaterami. Pisane z różnych perspektyw, tzn. "oczami Belli", "oczami Justina" itd. Mam nadzieję, że się spodoba zaraz będzie pierwszy rozdział ;pp
  • awatar Gość: jejku tyle rozbieranych zdjęć , nie dodawaj tyle pornografii tutaj bo mama mi zabroni oglądać
  • awatar Gość: zapowiada sie cudownie! :D
  • awatar Gość: swietnie sie zapowiada, nie mg sie doczekac! ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dobra, je.bać, że brak jakichkolwiek znaków życia od czytelników. Żyję nadzieją, iż czytacie, ale nie komentujecie miśki ♥ No to tak, są 2 pomysły na imaginy, jeden z Jussem, a drugi z którymś z chłopców z 1D Zacznę pisać teraz ten z Justinem, ale nie bd pisać [T.I], czy [I.T.P], tylko konkretne imiona będzie na pewno ponad 1 część, ale naprawdę nwm ile xdd może będzie mi się trochę pierdo.lić, bo bd musiała ciągnąć, aż 2 historie, no, ale cóż ;dd mam pomysł i nie chcę go zmarnować A więc zaraz będzie część 1
  • awatar Gość: wędrówka ścieżką tysiąca łez pobierając cebulę . świetny blog
  • awatar Gość: RZabko pienkny blog :D masz talenta , powinnaś go wykożystać wierz ?
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie wielka wyprzedaż może akurat wpadnie Ci coś w oko , na prawdę tanio :) P.S ; ŚWIETNY BLOG ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
OH MY GOOD! Mały ruch coś tu ostatnio ;< wpada tu ktoś jeszcze? No kurcze, bo mam 2 pomysły na imaginy! Ale nie wiem, czy mam dla kogo pisać ;C
 

 
Ludzie mówią, że Directionerki i Belieberki kochają swoich idoli tylko za to, że są przystojni i śpiewają. A przecież to jest gówno prawda, za przeproszeniem. Ja kocham całą szóstkę za to, co dla mnie zrobili. Dla mnie i reszty fanów. W rezultacie mojego poirytowania tą sprawą, na religii napisałam wykład, na trzy i pół kartki za co ich kocham i czego mnie nauczyli. Czy to nie dowód, że nam wcale nie chodzi tylko o wygląd i śpiew? ♥

PS Moim zdaniem każda Belieber powinna żyć w zgodzie z każda Directioner ;33

A tutaj macie 1D połączonych z Jussem ;D sama to stworzyłam, jak i również nowe tło kociaki ♥